28 stycznia 2018

TYGODNIK #4 CUDOWNY OLEJEK, LUMPEKSOWE ŁOWY I KOSZE Z KIK

Dobry wieczór! Dzisiaj zacznę nietypowo jak na mnie, bo od kosmetyku, który w minionym tygodniu odkryłam. Kosmetyk o którym mowa to olejek pod prysznic i do kąpieli Atoderm marki Bioderma. Olejek przeznaczony jest do skóry suchej, bardzo suchej, podrażnionej i atopowej. Poniżej informacje od producenta:
Olejek pod prysznic i do kąpieli Atoderm Huile de douche łagodzi i chroni przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi dzięki swojej wyjątkowej formule składającej się z tłuszczów roślinnych, witaminy PP oraz patentu Skin Barrier TherapyTM. (1) i (2)
  • Roślinne biolipidy* łagodzą uczucie ściągnięcia, odtwarzają i zwiększają barierę ochronną skóry.
  • Witamina PP stymuluje syntezę lipidów, umożliwia odbudowę bariery skórnej na dłuższy czas.
  • Patent Skin Barrier TherapyTM zapobiega wiązaniu bakterii (Staphylococcus aureus) odpowiedzialnych za podrażnienia skóry.
  • Opatentowany kompleks przyrodniczy DAF zwiększa próg tolerancji skóry.
Kupiłam go z myślą o demakijażu i myciu twarzy, ponieważ na wielu blogach urodowych spotkałam się z informacją, że w tej roli sprawdza się genialnie. Dostępne są dwie pojemności: 1l, oraz 200 ml. Warto poczekać na promocje np. w aptece Ziko, wtedy można dostać wersję litrową, która starczy na wieki w bardzo dobrej cenie około 40,00 zł (standardowa cena to około 60,00 zł). 


W #tygodniku nie może zabraknąć #lumepksowychłowów, którymi dzielę się z Wami co tydzień w sobotę na Instagramie. Tym razem wyszperałam uroczą filiżankę z cieniutkiego szkła, butelkę z dozownikiem do oliwy i kubek termiczny ze Starbucks'a. Wiem, że za moją namową wiele z Was wybrało się do swoich lokalnych secondhandów w poszukiwaniu perełek. Fantastyczne skarby wyszukała Magda z Ranczo od nowa. Dajcie znać, czy i Wy znalazłyście jakieś fajne przedmioty. Czekam z niecierpliwością. 

Przypominam Wam również o trwających na Allegro aukcjach. Kończą się już w środę, więc jeśli macie ochotę coś przygarnąć, zapraszam tutaj.
Wiecie dobrze, że uwielbiam mocną, dobrą herbatę. Nie wyobrażam sobie dnia bez wypicia co najmniej kilku kubków. Herbata ma w sobie coś co mnie uspokaja, daje przyjemne ciepło, nie bez przyczyny mówi się, że jest dobra na wszystko. Od jakiegoś czasu staram się pić herbatę parzoną w dzbanku. Najczęściej właśnie w weekend, kiedy mam więcej czasu i mogę sobie pozwolić na celebrowanie chwil. I tu pytanie do Was, wierzę, że pomożecie. Jaką herbatę "sypaną" polecacie? Piłam Irving, Lipton, Dilmah, Loyd, Ahmad Tea, ale wciąż szukam nowych smaków. Będę wdzięczna za Wasze polecenia.
Świece, świece, świece... piszę Wam o nich zawsze, ale jak tu o nich nie pisać. Są moim największym umilaczem w chłodne, ciemne i szarobure zimowe dni. Ponieważ w H&M Home jest teraz wyprzedaż nawet do 70% pozwoliłam sobie na kilka. Dwie, które widzicie niżej pachną sosonowy lasem, ale wyczuwalna jest w nich jednocześnie nuta słodyczy. Inne pokaże Wam następnym razem. 
Od zawsze planuję planować, ale zupełnie mi to nie wychodzi. I ilekroć czytam czy oglądam dziewczyny z worQshop, Design Your Life, czy Pani Swojego Czasu ... zastanawiam się, czy w jakimś stopniu zależy to od człowieka? Czy ludzie dzielą się na tych planujących, którzy wszystko muszą zapisać, aby wprowadzić w życie i tych noszących wszystko w głowie, robiących wszystko na ostatnią chwilę? Nie wiem. Na pewno istnieje jakieś naukowe wytłumaczenie tego zjawiska. Ja stety bądź niestety należę  do tych drugich. Wszystko noszą w głowie, odwlekam i w popłochu robię na ostatnią chwilę, klnąc siarczyście pod nosem, że to już ostatni raz! W "pracowych" kalendarzach od 10 lat nie zapisałam ani jednej kartki. Wszystkie leżą równiutko ułożone w szufladzie, czyściutkie, nieskalane ani jedną kroplą atramentu. Czy zatem warto próbować planowania? Odpowiedź jest prosta, nie przekonam się, jeśli nie spróbuję. Dlatego od 1 lutego, przez miesiąc #planujeplanowac. A nuż widelec wejdzie mi to w nawyk i nigdy już nie wrócę do starych  nawyków? Trzymajcie kciuki! A Wy, planujecie? 
W nadchodzącym tygodniu będę podrzucać Wam nowe tytuły pojawiające się na rynku wydawniczym. Wydawnictwa Muza, Buchmann i Czarna Owca zadbały, abym miała co czytać w najbliższym czasie. Do wygrania będzie jedna z książek Wydawnictwa Muza, więc zapraszam do śledzenia mojego Instagrama w najbliższym tygodniu. 
No i kolejny mam wrażenie koszowy hit. W sobotę na Instagramie zawrzało. W sklepach niemieckiej sieci Kik pojawiły się kosze z trawy morskiej, mocno inspirowane koszami z Ikea.  Kosze (Kik) dostępne są w dwóch wersjach kolorystycznych (naturalna i łączona z bielą) oraz dwóch rozmiarach. Ich wykonanie jest całkiem ok, nie mam jednak porównania z koszami z Ikea. Jeśli chodzi o ceny: mały to koszt 24,99 zł, natomiast duży 39,99 zł. Moje zostały kupione wczoraj późnym wieczorem, więc myślę, że bez problemu dostaniecie je w każdym ze sklepów Kik. 

À propos Ikea, dzisiaj świat obiegła smutna wiadomość.  W wieku 91 zmarł założyciel Ikea - Ingvar Kamprad.
Czekam na Wasze lumpeksowe łupy i polecenia dobrych, czarnych, "sypanych" herbat, ale najbardziej na Wasze komentarze pod wpisem. Pogadajmy! 

Marta

9 komentarzy:

  1. Dla mnie królową czarnych herbat jest Lady Grey od Twinningsa. Lepszej nie piłam :) Z zielonych polecam mieszankę Morgentau. Te dwie to u mnie podstawa bytu ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. https://secure.ce-tescoassets.com/assets/PL/990/0054881008990/ShotType1_328x328.jpg

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale cuda! Dawno nie byłam w lumpeksie, a strasznie poprawia mi to humor szczególnie gdy mam gorszy dzień. Szklanka kojarzy mi się z wakacjami u babci, a po koszyki muszę się chyba wybrać! ;-) Jeśli chodzi o czarną herbatę, to moją ulubioną jest PG Tips :-)

    Pozdrawiam!:-)
    Weronika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Tobie uzmysłowiłam sobie właśnie, że taka owocna wizyta w lumpeksie mnie również poprawia humor i to na dosyć długo 😉 Dziękuję za polecenie herbaty. Spróbuję na pewno!

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Widzę, że jest dostępna na britishshop.pl, spróbuję. Dzięki :)

      Usuń