7 lutego 2018

POMOCNIK #1 JAK OKIEŁZNAĆ PRZYPRAWOWY CHAOS?

Ile razy zdarzyło Wam się pomylić ostrą paprykę ze słodką doprawiając jakieś danie? Tylko szczerze. Kiedy nie dalej jak tydzień temu porządnie zaostrzyłam moje curry,  wiedziałam, że najwyższy czas się tym zająć. Postanowiłam zaprowadzić porządek w mojej szafce z przyprawami i nigdy już nie jeść obiadu z cierpieniem wymalowanym na twarzy i szklanką zimnej wody w dłoni. Z pomocą przyszła mi wytłaczarka Omega (w sieci znajdziecie ją również pod nazwą drukarka etykiet) firmy Dymo. To magiczne urządzenie podpatrzyłam swojego czasu u Eweliny z Intwopeony i natychmiast przepadłam.

Co o samym urządzeniu pisze producent?

Wygodna, trwała i prosta w użyciu wytłaczarka Omega jest idealnym narzędziem dla dbających o koszty gospodarzy, hobbistów i majsterkowiczów.

Zestaw zawiera:
  • wytłaczarkę OMEGA (12748 s0717930)
  • 1szt. taśmy DYMO 3D

Wytłaczarka do zastosowań domowych i związanych z wypoczynkiem. Hobby czy domowe biuro – wytłaczarka Omega sprawi, że setki czynności staną się łatwiejsze i bardziej przyjemne. Dzięki wyjątkowemu uchwytowi Soft-GripSM wytłaczarka Omega łączy komfort użytkowania z praktycznością zastosowań w Twojej kuchni i reszcie domu. Etykiety można łatwo ładować i przycinać dzięki ulepszonemu mechanizmowi odcinania taśmy, ułatwiającemu szybkie oddzielanie jej od przekładki. Nawet dzieci mogą jej używać. Nie wymaga baterii, pozwala natomiast bez wysiłku drukować litery, cyfry i symbole. Na dobry początek dołączyliśmy do drukarki plastikową taśmę tłoczoną o szerokości 9 mm.

Funkcje i korzyści:

- Intuicyjny system etykietowania "obróć i naciśnij"
- Ergonomiczny uchwyt pokryty warstwą gumy
- Zestaw 49 znaków
- Taśmy o szerokości 9 mm, dostępne w 6 kolorach
- Wyraźna czcionka o wysokości 3.7 mm
- Znaki € i @ na kole wytłaczającym
- Nie wymaga baterii
- Dołączona taśma tłoczona DYMO o szerokości 9 mm
- Możliwość wyśrodkowania tekstu na etykiecie przy użyciu przycisku Start/Stop
- Łatwe ładowanie kasetki

Informacje pochodzą ze strony www.e-dymo.pl

Komplet wytłaczarka + taśma kupicie już za około 30,00 zł. W każdej chwili możecie dokupić zapas taśm w czterech kolorach: czerwony, niebieski, zielony i podstawowy czarny. Za trzy taśmy w kolorze czarnym zapłaciłam około 20,00 zł. 
Lubię ładne rzeczy, lubię kiedy dookoła mnie panuje ład i harmonia. Pierwszym więc punktem mojej szafkowej misji było ujednolicenie słoiczków z przyprawami. Te, które widzicie na zdjęciu są pozostałością po mięsnym przysmaku z Biedronki, który uwielbia mój mąż. Słoiczki umyłam, wyparzyłam, usunęłam wszystkie papierowe etykiety, a żeby wszystkie słoiczki wyglądały tak samo na Allegro kupiłam czarne nakrętki w odpowiednim rozmiarze. Celowo wybrałam właśnie czarne, ponieważ wiedziałam, że opatrzę je czarnymi etykietkami Dymo. 
Jak się na pewno domyślacie etykieta powstaje przez wytłoczenie literek w zamontowanej wewnątrz urządzenia taśmie. Znaki, które chcemy umieścić na etykiecie wybieramy poprzez obracanie koła na którym widnieją symbole. Po wytłoczeniu na taśmie odpowiednich liter, cyfr lub znaków ucinamy ją i gotowe!
Teraz nie pozostaje nic innego jak opatrzenie słoiczków, butelek, pojemników etykietką. Przyklejać możemy dowolnie, poziomo, pionowo, a nawet po skosie. Ja przyklejam pionowo, bo dzięki temu widzę jednym "rzutem oka" całą nazwę. 

Jestem maniakiem szklanych słoiczków, butelek i innych tego typu gadżetów, więc na brak pojemników na przyprawy wszelkiego rodzaju nie mogłam narzekać. Wiele z nich kupiłam za grosze w secondhandzie. Trzeba jednak pamiętać, że kupując w takich miejscach przedmioty, które decydujemy się przeznaczyć do kontaktu z żywnością trzeba porządnie wymyć i wyparzyć. To bardzo ważne, jeśli nie chcemy przykrych żołądkowych niespodzianek. 
Teraz wszystko ma swoje miejsce, a dodatkowo jest widoczne i opisane. Czego chcieć więcej?

Odwiedzając lokalny sklep z przyprawami, kaszami i innymi super foods, podpatrzyłam kolejne świetne rozwiązanie. Wszystkie słoiki stały równiutko na półkach i były przepięknie opisane nazwą zawartości oraz ceną. Dowiedziałam się, że "to białe" na szkle to  marker kredowy, który bezzwłocznie zakupiłam w pobliskim papierniku. 

Kilka słów od producenta: Marker z rozpuszczoną kredą, do pisania po szkle, białych tablicach, tablicach kredowych, ceramice, metalu i gładkich powierzchniach. Marker bezwonny z tuszem na bazie wody, wymazywalny wilgotną gąbką. Przeznaczony do użytku wewnątrz pomieszczeń, nie zawiera xylenu i toluenu. Idealny do napisów reklamowych, ogłoszeń, promocji oraz tworzenia atrakcyjnych dekoracji okiennych. Marker kredowy chętnie wybierany przez restauratorów, właścicieli sklepów i kawiarni. Przed pierwszym użyciem należy energicznie potrząsnąć i wykonać kilka prób pisania, kiedy końcówka przybierze wybrany kolor, marker kredowy jest gotowy do użycia.

Kupiłam również marker olejowy: Marker olejowy z wodoodpornym, szybkoschnącym, niezmywalnym tuszem olejowym. Marker z fibrową końcówką o grubości 2,5mm. Marker do pisania po wszystkich powierzchniach, nawet w trudnych warunkach warsztatowych. 

Markery kupiłam w najzwyklejszym sklepie papierniczym, odpowiednio za 14,00 zł i 7,00 zł. I o ile ten pierwszy można bez problemy zmyć wodą to uwaga, drugi zastyga na wieki.
Jak widzicie ujarzmianie chaosu w kuchni nie musi być ani trudne, ani nudne. Polecam Wam te dwa proste patenty, bo u mnie sprawdzają się rewelacyjnie. A może macie swoje metody na utrzymanie porządku w szafkach i chcecie podzielić się nimi z innymi czytelnikami? Jak zawsze czekam na Wasze komentarze. 

Przypominam również o książkowym konkursie, który do niedzieli 11.02 (godz. 18:00) trwa na Instagramie. Do wygrania nowość na rynku wydawniczym i fajna lektura przed świętem zakochanych - "Randki po parysku" (wydawnictwo Muza).

Marta

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz